|
Relacje absolwentów Duchowego Uzdrawiania:
Relacje absolwentów Kursu Jasnowidzenia: Relacje po wczasach z uzdrawianiem: Inne relacje: |
|
Co mi dały Kursy Duchowego Uzdrawiania... List od Kasi do osób zainteresowanych Kursami Duchowego Uzdrawiania Drogi Poszukujący, Piszę ten list, aby opisać moje pierwsze kroki na ścieżce duchowego rozwoju, moje wątpliwości, przemyślenia, odczucia, Kursy Duchowego Uzdrawiania z mojego punktu widzenia i zmiany jakie wprowadziły one w moje życie. Chciałam zacząć od Warsztatów Jasnowidzenia, ale przez przypadek albo i nie przez przypadek trafiłam na Duchowe Uzdrawianie, pomogło mi to na pewno szerzej poznać aspekt duchowości i otworzyło drzwi do Jasnowidzenia, ponieważ w obu kursach zagadnienie duchowości jest tematem nadrzędnym. Od dawna interesowałam się duchowością i ezoteryką. Po przeczytaniu tomów książek postanowiłam znaleźć warsztaty, sprawdzić teorię w praktyce. Na początek trafiłam na Silvę, pewnie o tym słyszałeś, są to bardzo popularne warsztaty, byłam nawet zadowolona, tylko strasznie nie odpowiadał mi przerost techniki nad odczuwaniem, nad byciem, odliczanie od 1 do 3 i jesteś w stanie alfa, kolejne odliczanie i możesz zaprogramować się na bogactwo lub cokolwiek innego, technika trzech palców, technika szklanki wody, technika kontroli snów. Może sposób dobry dla tych, którzy wiedzą co chcą, kim są. Ja nie wiedziałam. Szukałam odpowiedzi na pytania o sens życia, powołanie. Wierzyłam, że każdy ma swoją misję życiową, że nie jest tu na Ziemi przez przypadek. Problem jest tylko w uświadomieniu sobie własnego powołania, dotarciu do Źródła tak, aby rzeczywistość kreowała się według moich marzeń i w harmonii z moja drogą wewnętrzną. Mając tego typu problemy trafiłam na ogłoszenie Antoniego Przechrzty. Założenia i tematyka kursu odpowiadała mi jak najbardziej, dodatkowo miał być przekaz energii, której nigdy wcześniej nie czułam, kontakt z Przewodnikiem Duchowym i widzenie aury (również temat Warsztatów Jasnowidzenia), stwierdziłam, że warto przynajmniej sprawdzić. Stawiłam się o 10 rano, razem z dość dużą grupą innych uczestników i z nastawieniem typowo sceptycznym jak przystało na logiczny, techniczny umysł. Zdziwiłam się przy pierwszym ćwiczeniu oddechowym, że jednak nie są to wyrzucone pieniądze i zmarnowany czas i czegoś mogę się nauczyć, Poczułam energię, co mnie niedowiarka wprawiło w kolejny stan euforii, zaraz sobie wytłumaczyłam że pewnie mi się wydaje, ale pod koniec dnia oglądaliśmy aurę i tu już nie mogło mi się wydawać bo autentycznie widziałam aurę, nawet w kolorach. Drugi dzień, rozpoczął się on od medytacji do Źródła. Była to pierwsza taka moja medytacja, z Aniołami, Przewodnikiem Duchowym, po medytacji wszyscy opowiadali kogo spotkali, kto jest ich Przewodnikiem Duchowym, jaką otrzymali informację, jaki prezent. Ja widziałam mnóstwo kolorów, szczególnie fiolet, swojego Przewodnika a raczej Przewodniczkę, też coś otrzymałam bardziej to czułam, potrafiłam to opisać, ale nie wiedziałam co to jest, jakie ma znaczenie, czułam obecność subtelnych, boskich energii wokół mnie i siebie w tych energiach. Opisy innych osób były naprawdę dużo bardziej imponujące, ze szczegółami, detalami kolorów, dźwięków, doznań więc stwierdziłam, że jestem osobą mocno stojącą na ziemi, że i tak nauczyłam się już bardzo dużo i wystarczy. Kurs się skończył. Jego pierwszy skutek zrozumiałam już po 2 miesiącach kiedy przez przypadek byłam znowu na pierwszym stopniu. Gdyby nie powtórka tego samego tematu pewnie nie zdałabym sobie sprawy, że to co chciałam żeby się zrealizowało już było rzeczywistością. (w medytacji do Źródła m.in. prosimy o to co chcemy żeby się zrealizowało w naszym życiu-projekcja przyszłości). Zmieniłam pracę, życie prywatne, zmienił się krąg znajomych, inaczej patrzę na świat. Drugi stopień uporządkował i uzdrowił moje relacje z rodzicami, trzeci i czwarty zmienił tor mojego myślenia, nauczył pokory a jednocześnie pokazał ogrom możliwości, czystość, piękno miłości bezwarunkowej i bezgranicznej, kocham cię takim jakim jesteś, tolerancji dla drugiego człowieka, odnajdywanie barier i blokad w sobie, wyciszenia, nie oceniania co jest bardzo ważne przy rozwoju zdolności paranormalnych. Czułam energię, która jest wokół, płynie, wypełnia całe ciało daje poczucie spokoju, harmonii, bezpieczeństwa, błogości i odwrotnie kiedy ja byłam kanałem, przekaźnikiem energii, mój pacjent nagle zaczyna płakać, nie wie nawet dlaczego płacze, subtelność energii jest tak silna, że pękają długoletnie blokady, napięcia, pyta mnie co robię. Nic, po prostu jestem. Podczas takiego aktu uzdrawiania często przychodzą przekazy, dla którejś z osób. Zastanawiałam się w jaki sposób z 30 obecnych na sali osób wybrałam ją, bądź ona wybrała mnie, żeby przekazać mi informację. Czasami bardzo prozaiczną dotyczącą mojej diety, następnym razem poważniejszą, będącą kluczem do rozwiązania konkretnego problemu danej chwili. Szczególnie pięknych przeżyć doświadczyłam podczas jednej z medytacji z osobami, które odeszły. Tego rodzaju odczucie pojawiło się u mnie po raz pierwszy, czułam bardzo mocno obecność Babci, która zmarła miesiąc wcześniej, łzy płynęły same, też miała dla mnie informację dotycząca mojego życia. Znalazłam odpowiedź dlaczego wybrałam właśnie taki zawód jaki wybrałam, dlaczego moje stosunki z niektórymi osobami są takie jakie są. Skąd? Z poprzednich wcieleń. Stopniowo coraz więcej elementów zaczyna pasować do układanki i tworzyć sensowną całość. Moje życie zmieniło się dzięki informacjom, które sama otrzymałam, których doświadczyłam, dzięki ludziom których spotkałam (między innymi swoją kopię tylko w męskim wydaniu, odbicie lustrzane mojej osoby, nie wierzyłam, że ktoś taki może istnieć!), którzy niejednokrotnie ubrali trafnie w słowa coś o czym wiedziałam tylko ja a nie potrafiłam tego wyrazić. Oni wystawili to na światło dzienne. Wielu informacji nadal nie rozumiem i nie próbuję na siłę wyjaśnić…. dowiem się w odpowiednim czasie. Zaczęłam opis od pierwszego stopnia i dziwnego przedmiotu bez przeznaczenia, który dostałam w medytacji. Pomyślisz pewnie bzdura, ja pomyślałam dokładnie tak samo. Zdziwiłam się jak go dostałam naprawdę po 4 miesiącach jako pierścionek zaręczynowy, bardzo oryginalny, czekał wiele lat. Ten sam kształt, ten sam kamień. Mój logiczny umysł nie znalazł odpowiedzi. Miałam pisać o zmianach, to wszystko to zmiany. Są one widoczne nawet na zewnątrz, w zachowaniu, sposobie bycia, ubiorze. Najłatwiej dostrzegają to osoby trzecie, spotykam te same osoby na różnych stopniach, sama słyszę o sobie, że się zmieniłam. Niby nie zrozumiałe, ale wierzę bo obserwuję innych i czasami zmiany są tak szokujące, że zastanawiam się czy to na pewno ta sama osoba? Wyostrzyła mi się również intuicja, częściej z niej korzystam, pomaga w podejmowaniu decyzji i nie myli się. Wiem że dokładnie to mam zrobić lub odwrotnie czegoś nie robić, jaką podjąć decyzję. W ostatnim czasie pojawiło się jeszcze coś nowego, specyficzne połączenie energetyczne z bliską mi osobą. Jest to o tyle dziwne, że odbieram emocje, myśli tej osoby mimo, że jest w zupełnie innym miejscu, wiem kiedy wziąć do ręki telefon i faktycznie za chwilę dzwoni, pojawia się myśl wykonania czegoś o czym w tym momencie myśli ta osoba, telepatia? To tyle mojego opisu, wrażeń z kursu i po kursie. Każdy stopień jest wydarzeniem, wnosi coś nowego a jego skutki trwają i trwają i trwają.... jest miejscem spotkania wspaniałych ludzi, wspaniałych energii, które otwierają te osoby, łączą, wzruszają, uczą, odkrywają na nowo. Ja nie zajmuję się profesjonalnie tym tematem, dlatego nic spektakularnego napisać nie mogę, więcej uzyskasz od Antoniego i innych osób. Pozdrawiam, Kasia |
|
|
Moje wielkie dzięki. Uzdrowienie poszczególnych dziedzin życia na kursach znalazło pozytywne odbicie w całym moim życiu, we wszystkim co robię. Informacje, obrazy i przeżycia z medytacji prowadzonych przez Ciebie znacznie się pogłębiły od sierpnia. Dostaję sygnały w głębokich medytacjach skąd przychodzę, kim jestem i co mam robić. Wszystko bardzo wysubtelniało i wyciszyło się. To co nastąpiło to rewolucja – odrzucenie wielu postaw i póz, myślenie i chęci nadawania błędnych znaczeń. Jest prawda. Osoba, która jest moją prawdą, drogą i życiem to Chrystus. To jego słowa. Teraz wiem, że to jest mój klucz. Utworzyła się głęboka wieź i dostaję instrukcje co mam do zrobienia ze sobą. Teraz pracuję nad oczyszczaniem serca z negatywnych uczuć i emocji. Czyste serce pozwala mi przebywać w świetle i odczuwać obecność Boga we mnie. To wszystko poprzedzone było buntem i odrzuceniem oraz zanegowaniem wszystkiego (początek listopada). Zupełnie jakbym wyszła z siebie i pokazano mi na ekranie film pod tytułem „życie”. Dopiero w tej pustce zagościł w pełni Bóg, światło bezkresne, miłość w sercu i wielkie poddanie się Ojcu oraz ofiarowanie swego życia służbie źródłu, którą niedługo będę pełnić. Służba już się rozpoczęła. Mam nowy sens życia. Odczułam postać Jezusa Chrystusa jako światło i jako człowieka. Nie zapomnę nigdy. W jego oczach jest bezmiar miłości dla Ojca i każdego tu na ziemi. Jako człowiek prosty i pełen pokory. Boskie światło, jakby miał cały wszechświat w sobie. Moje największe pragnienie płynące z serca to leczyć jak Chrystus. Antoni, dzięki za uzdrowienie mojego życia i pokazanie mi mojej ścieżki, za subtelność, światło i miłość, za głębokie zrozumienie i pokierowanie, za wielką pomoc, za podejście najlepsze z możliwych, które uruchomiło we mnie miłość, światło i ogromne oczyszczenie. Wielkie uściski. Kasia |
|
|
Nikt w tak krótkim czasie nie zrobił dla mnie tak wiele.
Kiedy
wróciłem Pozdrawiam, dziękuję, dziękuję Andrzej Rygielski |
|
Po Kursie Duchowego Uzdrawiania I stopnia odmieniło się moje życie. Zobaczyłam, że Bóg jest Miłością, że Miłość istnieje, że można jej dotknąć, zobaczyć, pobyć w niej. Zobaczyłam Miłość nad i w czakrze serca Antoniego. To bezmiar, bezkres - nie ma nawet horyzontu. JEST I JEST BEZWARUNKOWA. Na zewnątrz wygląda jak kula o średnicy 1,5 do 2 metrów. Jest przejrzysta, ale wyraźnie widoczna. Twarda, ale przenikliwa. Wewnątrz czakry serca mienią się kolory wyższych uczuć takie jak: współczucie, zrozumienie, pokora, moc, subtelność i romantyzm. To, że zrozumiałam, jak potężną mocą jest Miłość spowodowało przemiany w moim życiu. Dzięki Antoniemu zobaczyłam i zrozumiałam, jak wyglądało moje życie. Zapominałam.
Bez Boga, bez Miłości, bez sensu życia. Bóg jest niezwykle miłosierny, łagodny, współczujący, troskliwy i czeka, aby mógł obdarzyć nas łaską. Wystarczy tylko poprosić, otworzyć się na Boga i przyjąć łaskę. Wówczas łaska jest kompletna. Po każdym upadku mamy spodziewać się łaski większej niż przed porażką. Zobaczyłam, że ja też jestem dzieckiem Boga i mam swoje miejsce u Boga, wśród ludzi i na ziemi.
W czasie Świąt Bożego Narodzenia wzięłam sobie Jezusa do serca, aby patrzeć na ludzi Jego oczami i żyć w Świetle.
Można również zwracać się do Niego z prośbą o oczyszczający ogień, o wypędzanie demonów, można Jezusowi powierzyć zagubione i błąkające się duchy.
Wiem, czego brakowało mi w poprzednich wcieleniach. Wiem, czego mam się nauczyć: Dziękuję Ci, Antoni. Bożenna Słubicka |
|
Relacje uczestników kursów
rozwoju intuicji i
jasnowidzenia... |
|
Dzień dobry,
Najlepszy kurs w którym do tej pory brałem udział, mam apetyt na rozwój, a rozwój według zasady może być tylko do przodu. Zrozumiałem że jeśli nam coś nie wychodzi - to dlatego że uwierzyliśmy w bujdę sinusoidalnego trendu siedmiu lat a system robi wszystko byśmy w tę bujdę wierzyli. Jednak to nie jest prawda, gdy przyznasz się do rzeczy, którą ci ktoś wmówił to sam bata na siebie ściągasz. Dlatego warto się doskonalić, bo to pozwala samemu brać odpowiedzialność za to co się dzieje. Jeśli szukamy powiernika to znaczy, że jeszcze nie dorośliśmy. Można mieć osiemdziesiąt lat i być gówniarzem a małe dziecko bywa nieraz mądrzejsze od rady starców. Nieznajomość prawa szkodzi, bo przyjmuje się wtedy to co nam mówią ze strachu, który nam zaszczepiają przez naszą chorą wyobraźnię o następstwach czekających na strachliwość. My sami jesteśmy decydentami tego, co chcemy by nas spotykało. Godząc się na rolę sługi -przyjmujemy wszystko to, co ktoś dla nas zaplanował w różnych celach a odrzucamy samodzielność i odpowiedzialność za siebie. Forma kursu jest bardzo spójna z edukacją marzeń a mistrz, który jest nauczycielem to wyjątkowa osoba, ma ogromna energie w sobie i widać jak pełne są jego kompetencje, to zaszczyt móc rozmawiać z takimi ludźmi, w grupie kursowej też czułem się fajnie i życzę im jaśniejszego oświecenia zrozumienia i rozwoju. Rozwoju w kierunku tego by pomagać a nie szkodzić, bo to drugie to ściąga w dół, powodzenia. Rafał Sieradzki
Wrażenia Reni z kursu intuicji / jasnowidzenia
Dlaczego wybrałam kurs intuicji i jasnowidzenia prowadzony przez Antoniego?
Pewnie nikogo nie zaskoczę jeśli napiszę, że ogłoszenie o kursie znalazłam przez
przypadek w necie. Czy to był przypadek? Oczywiście nie był. Chyba jak
każdy chcę iść przez życie bez lęków i z radością przyjmować to co przynosi
każdy dzień. Wiem że sama stworzyłam swoją rzeczywistość. Wiem też, że dopóki
nie zrozumiem po co to zrobiłam będę powtarzała do skutku te same lekcje.
Decydując się na ten właśnie kurs pomyślałam, że może to jest to co pomoże mi
ruszyć z miejsca. To był weekendowy kurs. Nie znałam nikogo z uczestników. Ale
od początku czułam się tam bardzo dobrze. Na początku każdy powiedział o sobie
po "dwa" słowa. Niektórzy przyszli na zajęcia doskonale wiedząc czego chcą i
dokąd zmierzają. Ale nie wszyscy. Część zdecydowało się na kurs żeby dopiero
zacząć rozwijać swoje zdolności. Wszyscy stworzyliśmy wspaniałą atmosferę. Jeśli
można powiedzieć, że każda osoba to inny dźwięk to razem stworzyliśmy piękną
melodię. Oczywiście duża zasługa w tym Antoniego, który tak poprowadził koncert
żeby w każdej duszy poruszyć jakąś strunę. Można było w medytacji wrócić do
dzieciństwa, do poprzednich wcieleń, nawiązać kontakt ze swoim przewodnikiem jak
też przewidywać i zmieniać swoją przyszłość. Osobiście otrzymałam dużo cennych
wskazówek. Dziękuję wszystkim uczestnikom kursu za spotkanie i wspólną pracę.
Renia Moi Drodzy, Chciałam się podzielić z Wami moimi wrażeniami z kursu jasnowidzenia Antoniego Przechrzty. Powód jest prosty: kurs ten odmienił moje życie. Dzięki niemu znalazłam odpowiedź na dręczące mnie pytania: kim jestem i dokąd zmierzam. Weszłam na duchową ścieżkę rozwoju duchowego, odnalazłam radość, spokój i prawdziwe szczęście. Dziś już jestem inną osobą. Dwa dni: mało, ale wystarczająco, by stało się coś – choćby nawet nie było od zaraz sensowne, namacalne i do końca zrozumiałe. Każde ćwiczenia na kursie – medytacje zaczynają się od relaksacji, odpowiedniego oddechu i właściwej muzyki, a potem następuje coś, co dla jednych jest całym przekazem, dla innych – tylko przebłyskiem, który z pewnością, we właściwym momencie rozwoju stanie się czymś więcej. Opowiadamy sobie o tym wszystkim. Dzielimy się przeżyciami. Młoda kobieta, zalewając się łzami, uświadamia sobie, że musi wybaczyć mężczyźnie, który ją skrzywdził, bo tak będzie dla niej najlepiej i tylko dzięki temu przebaczeniu będzie mogła pójść dalej. W ten sposób – rozpoznając sytuację z przeszłości, która ją blokowała i psychicznie dołowała – jest w stanie uwolnić i tym samym uzdrowić swoje życie. Przez medytacje łączymy się z naszymi Aniołami, poznajemy naszych Przewodników Duchowych, czasami doznając autentycznego wzruszenia – pewna osoba, która rozpoznała w swoim Przewodniku zmarłą bliską przyjaciółkę. Wsłuchujemy się w płynące informację bądź we własne odczucia. Pozwalamy dojść do głosu jednemu z najlepszych życiowych doradców – naszej intuicji. Wprowadzeni w stan jakby półsnu, spotykamy ludzi, którzy o coś nas proszą (np. małżonka oczekująca wybaczenia czy zmarłego kolegę, który prosi o przekazanie informacji), widzimy siebie w sytuacjach najbardziej przez nas pożądanych. Wizualizujemy swoje pragnienia. Zajmujemy się sobą i innymi. Staramy się opisać osobę, o której nic nie wiemy – jedynie widząc zdjęcie, na którym ona jest, próbujemy się do niej dostroić (podobnie postępujemy z rzeczami bądź miejscami, o których chcemy coś wiedzieć). Uczymy się widzieć aurę i naprawdę wszyscy ją widzimy. W trakcie ćwiczeń pisma automatycznego, niektórzy z nas otrzymują bardzo piękne przekazy, mówiące o misji, jaka stanie się ich udziałem. Dostajemy praktyczne wskazówki np. jaką utworzyć fundację. Ciekawych przeżyć doświadczamy w pracy z poprzednimi wcieleniami. Pewna pani, szlochając, widzi przykrość, jaka spotkała ją ze strony mężczyzn. Analizując swoje cierpienie dochodzi do wniosku, który wyjaśnia, dlaczego jej obecne relacje z mężczyznami są tak niezadowalające. Ktoś inny – „wchodząc” w poprzednie wcielenie – dowiaduje się, dlaczego tak bardzo boi się igieł. Interesująca jest medytacja, której efektem końcowym jest przewidywanie przyszłych wydarzeń. Ludzie widzą ( i to w konkretnych państwach ) falę złą, zniszczenia, zarazy, ale także promienie słońca i przypływ miłości. Nie tłumimy swoich odczuć, kiedy o tym opowiadamy. Często towarzyszą nam łzy, ale i śmiech nie jest nam obcy – zwłaszcza, kiedy jeden widzi czerwonego kapturka, a inny tancerki skąpo ubrane. Żałujemy, że czas płynie tak szybko. Pośpiesznie zawiązujemy pierwsze znajomości. Na zakończenie kursu tańczymy w kręgu. Na naszych twarzach malują się: radość, spokój i szczęście. Początkujący i mistrzowie, ci, którzy dopiero zaczęli się interesować i ci, którzy z zainteresowań uczynili zawód: jesteśmy różni, a jednak bardzo do siebie podobni, bo jedno nas łączy – chcemy... rozwijać się, dowiedzieć się, stać się i w tym trwać. Trwać w rozwoju duchowym, bo wiemy, że pewnego dnia duchowość stanie się nadrzędną jakością życia. Byłoby dobrze, gdybyśmy do tego czasu – dla dobra własnego i innych – rozwinęli zdolność do jasnowidzenia, która przecież tkwi w każdym z nas. Kursy Antoniego Przechrzty na pewno mogą nam w tym pomóc, dlatego powiedzmy sobie: „ Do zobaczenia”! P.S. Antoni Przechrzta to człowiek, który jawi się jako miły, roześmiany chłopak z sąsiedztwa, choć dopiero zajęcia pokazują, że równie bliscy jak ludzie i ich problemy są mu anioły, boska energia i po prostu piękna duchowość. Niesamowicie ciepły, potrafiący mocno stąpać po ziemi i lekko unosić się ku przestworzom. Miło jest przebywać w jego towarzystwie, a tym bardziej mieć w nim swojego „nauczyciela”. ANETTA, Śląsk
Kierując się względami formalnymi, umieściłam w tytule słowa-relacja z (...) kursu.... był to koncert z udziałem wielu muzyków (kursantów), różnych instrumentów (ćwiczeń) i pod batutą wspaniałego dyrygenta (Antoniego). Uczestniczenie w takim kursie - koncercie było niezwykle cennym przeżyciem na drodze indywidualnego rozwoju duchowego, a ponadto dało możliwości poznania interesujących ludzi i współtworzenia tak niesamowitej atmosfery, że naprawdę trudno opisać ją słowami. Bogactwu, zaproponowanych przez Antoniego zajęć (relaksacja, medytacja, praca z czakramami, odczyt auryczny, ćwiczenia psychometryczne, telepatia, podróż astralna, pismo automatyczne, praca z Duchowym Przewodnikiem, przewidywanie przyszłych wydarzeń, taniec) towarzyszyła intensywność ćwiczeń. Większość z nich przeprowadzana była w parach. Wiele emocji wzbudziło ćwiczenie z kopertami, zawierającymi figury geometryczne (powycinane z kolorowego papieru), które należało rozpoznać telepatycznie przekazując sobie co znajduje się w danej kopercie. Szczególnie interesujące były także: odczyt auryczny, umożliwiający zlokalizowanie i zinterpretowanie różnych dolegliwości oraz praca z czakramami w powiązaniu z odpowiadającymi im kolorami i dźwiękami, przy pomocy których można odblokowywać poszczególne centra energetyczne. Tak bogaty program kursu - niewątpliwie-wywołał bogactwo odczuć i przemyśleń, a te wytworzyły cudowną atmosferę. Taką, jaka towarzyszy pięknu energii w ludzkich bytach. Energii, która współtworzyła, jakby "namacalnie", przeżywanie kursu. Była czysta, piękna i boska; była światłem, piękniejszym od wszystkiego, co człowiek mógłby stworzyć. Warto brać udział w kursach, na których wytwarza się taka atmosfera. To, co wtedy się czuje, może -zgodnie z prawdą - określić prawdziwym szczęściem. Jestem przekonana, że w sercach uczestników, dwudniowego kursu Antoniego Przechrzty, nadal rozbrzmiewa koncert. Tym, którzy byli na I stopniu Kursu Jasnowidzenia i zachowali kartki, na których rysowali siebie i wypisywali w punktach swoje życzenia (marzenia), polecam przejrzenie tych notatek. Może, podobnie jak ja, zauważycie, że niektóre punkty zostały już zrealizowane (ja np. chciałam odnaleźć swoje miejsce na Ziemi i zrozumieć siebie i udało mi się to; pragnęłam także pisać automatycznie i dzięki temu pomagać ludziom i rzeczywiście to robię). Możliwe, że osiągnęłabym to wszystko i bez kursu, ale wydaje mi się, że wiara w siebie i pozytywna energia, jakie wyzwoliły się u mnie po pierwszym kursie Antoniego Przechrzty (a ugruntowały po drugim), pomogły mi w szybszej i owocnej realizacji moich marzeń. ANETTA Od wielu lat czuję jakiś niedosyt, czegoś co powinnam w swoim życiu zrobić, ale tak naprawdę nie wiem co to ma być. W codziennych modlitwach proszę Boga, aby przecierał me oczy abym więcej widziała, odtykał me uszy abym więcej słyszała oraz aby ogrzewał moje serce i napełnił je Swoją: Miłością, Radością, Mądrością, Dobrem, Prawdą i Pięknem, a nade wszystko Pokojem. Proszę Go, aby nauczył mnie dzielić się tymi cudownymi darami z każdym napotkanym człowiekiem. I tak się dzieje: Świat zaczynam dostrzegać zupełnie inaczej, słyszę coraz więcej i czuję coraz więcej. Moje serce staje się bardzo wrażliwe na ból i cierpienie drugiego człowieka. Tak bardzo pragnę w jakiś sposób pomagać zwłaszcza dzieciom. Pamiętam, jak bardzo przeżyłam śmierć Marka Kotańskiego. W ciszy i spokoju pytałam Boga dlaczego ? Przecież to on pochylał się nad ludzką nędzą i nieszczęściem. Pomagał, każdemu: dzieciom, rodzinom, osobom samotnym oraz w podeszłym wieku. Tyle czynił dobrego. Po mojej twarzy płynęły łzy smutku, bólu i cierpienia. W tej ciszy jaka panowała wokół mnie i we mnie usłyszałam cichutki głos: 'bo mam jeszcze ciebie i twoich dwoje rąk'. Przez całe moje ciało przeszedł niewyobrażalnej mocy dreszcz. Po chwili przez mój umysł przeszedł projekt tego co mam robić. Powiedziałam: Boże, ja taki mały człowiek, czy ja podołam ? Po dwóch miesiącach znalazłam się wśród ludzi poszukujących czegoś więcej niż materialnego zadowolenia. Był to właśnie Kurs Jasnowidzenia, który prowadził Antoni Przechrzta. Najbardziej nurtowało mnie pytanie od lat „ jakie talenty otrzymałam od Boga, których nie mogę dłużej zakopywać pod ziemię”. Tak bardzo pragnęłam je poznać, rozwijać, pomnażać i dzielić się nimi z każdym człowiekiem. Pamiętam jak Antoni zadał pytanie: czego oczekujesz po Kursie Jasnowidzenia ? Ja tak bardzo pragnęłam poznać tę tajemnicę, tak bardzo pragnęłam się dowiedzieć jaką mam misję do wypełnienia tutaj na Ziemi. Jakież było moje zdumienie, kiedy podczas medytacji usłyszałam głos, który przekazał mi tę informację. Głos mówił:" Uwierz w siebie. Zaufaj Bogu i ludziom. Pokochaj tego człowieka miłością czystą, prawdziwą pochodzącą od Boga, miłością o jakiej zawsze marzyłaś, a nigdy jej nie zauważyłaś. Jesteś godna takiej miłości. Jeśli poznasz miłość do mężczyzny, przyjdzie czas na miłość braterską. Założysz fundację „ Pogodna Przystać dla Rodziny”. Będzie to Dzieło Odrodzenia Rodziny w Polsce – upokorzonej i upodlonej. Przywracać będziesz nadzieję umęczonym matkom i uśmiech na twarzach dzieci. Będziesz bardzo szczęśliwa – praca ta będzie dawała ci wiele radości. Rozpoczniesz tworzenie Fundacji Ludzi o Otwartych Sercach, którzy włączą się w to Dzieło. Ogarniesz tym całe społeczeństwo, które poprzez drobne systematyczne datki będzie cię wspierać w tym przedsięwzięciu. Przywracać będziesz rodzinie (zwłaszcza bezdomnej) godziwe warunki do życia – dom i stół, na którym już nie zabraknie chleba. Pod wpływem tych działań ludzkie serca zaczną się ogrzewać, ludzie będą bardziej otwarci na drugiego człowieka. Poprzez te małe cuda ludzie zaczną budzić się do „nowego życia”. Poczują potrzebę dzielenia się chlebem z każdym, komu go brakuje. Nie lękaj się Ja Jestem z tobą zaczynaj swoje dzieło." Jestem bardzo szczęśliwa, bo już wiem co jest " moją Misją” i ufam że z Bożą i ludzką pomocą uda mi się wypełnić tę Misję. Dziękuję z głębi mojego serca każdemu kto włączy się w to Dzieło. W następnej medytacji widziałam symbole, które na razie są dla mnie tajemnicze, ale wiem, że wkrótce i one zostaną mi objaśnione. Symbole, które widziałam to: jasnofioletowa kula, która wirowała. Następnym było duże, piękne, niebieskie oko na różowym tle, które na mnie mrugało. Widziałam też drogę do góry. Droga była w kolorze złota i prowadziła bardzo wysoko. Widziałam też niebo jasnoróżowe, a na nim gwiazdki niebieskie i srebrne. Pierwsze dwa symbole znam już od dwóch lat, kiedy to siadałam i zagłębiałam się w ciszę. Wówczas pojawiała się ta sama jasnofioletowa kula, a następnie to cudowne oko, które również do mnie mrugnęło. To były takie krótkie medytacje, które napełniały mnie wewnętrznym pokojem i wtedy bardzo szybko kończyłam medytację nie czekając no coś więcej. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że poprzez medytację będę mogła uzyskiwać wskazówki jak iść przez życie. Dzisiaj już wiem, że „Życie Cudem Jest” i dziękuję Bogu za każdą chwilę jaką mi daje do przeżycia. I choć dzisiaj nie wiem jakie znaczenie mają dla mnie, te symbole, czuję że jest to coś wspaniałego. Na pewno więcej dowiem się na Kursie Duchowego Uzdrawiania, który prowadzi również Antoni. Na kursie Jasnowidzenia otrzymałam cudowny prezent od Antoniego. Jest to medytacja „Do Domu Naszego Dobra”. Wybierając się na tą cudowną wędrówkę, zapraszam bardzo dużo osób mi bliskich, którym bardzo pragnę pomagać. Spotykam tam również osoby, które odeszły z tego świata. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie spotkanie z moim mężem, który prosił mnie o wybaczenie. Po raz pierwszy usłyszałam też słowo przepraszam. Ja również prosiłam go o wybaczenie. Już teraz wiem, że na pewno wszystko wybaczyliśmy sobie. Spotykam też mojego największego przyjaciela – Jezusa. Czuję zawsze jak moje serce wypełnia się takim cudownym, bardzo delikatnym ciepłem. Jest to za każdym razem przeogromne wrażenie dla mnie. Za każdym razem gdy wybieram się do Domu Naszego Dobra po mojej twarzy płyną łzy wzruszenia i ogromnego szczęścia. Za każdym razem wracam stamtąd taka szczęśliwa i wierzę że poprzez te małe cuda – ofiarowanie drugiemu człowiekowi tego co pochodzi z głębi mojego serca, jest w stanie pomóc naszej Kochanej Matce Ziemi. Dzisiaj już wiem, że na mej drodze życia Antoniego postawił Bóg i poprzez spotkania, które prowadzi odkrywam tajemnice mojego życia. Dziękuję Ci Antoni za to, że pojawiłeś się na mej drodze życia. Jesteś wspaniałym nauczycielem. Dziękuję. Krysia T. Listopad 2002
Nie jesteście tu przypadkiem. Jesteście częścią wielkiego planu Stwórcy. Życie tu na Ziemi zmienia się. Wchodzicie w nowa erę, erę Wodnika. Jesteście prekursorami, a za wami przyjdą następni. Rozwijajcie wasze zdolności , bo już niedługo będą wam one bardzo pomocne. Każdy ma swój unikalny dar. Na wiele spraw spojrzycie nowym okiem, będziecie patrzeć również sercem. Dlatego też temu ostatniemu zwróćcie szczególną uwagę. Jesteście prowadzeni. Jesteście pouczani. Macie z nami kontakt. Wspierajcie się nawzajem. spisany przez Marka, uczestnika kursu w Londynie, 2006
Myśl, że może warto byłoby pójść na kurs jasnowidzenia/rozwoju intuicji powstała pod wpływem chwili. Czym prędzej postanowiłam sprawdzić czy są organizowane takie kursy. Usiadłam do komputera i w wyszukiwarce wpisałam hasło: "kurs jasnowidzenia". pojawiło się wiele odnośników do wpisanego przeze mnie hasła, ale ja wybrałam pierwszy link, który zatytułowany był "relacje z kursu jasnowidzenia". przeczytałam zamieszczone tam informacje i nabrałam jeszcze większej ochoty na uczestnictwo w takim kursie. Zapytałam czy w kursie będzie mogła wziąć udział osoba niewidoma, bo właśnie taką osobą jestem. Zastanawiałam się, czy osoba która na co dzień nie może posługiwać się wzrokiem, może sięgać po widzenie tego co dla oczu niewidoczne. Odpowiedź była na szczęście pozytywna, a więc pozostawało tylko w dniach 10 i 11 stycznia stawić się na miejscu, gdzie prowadzone miały być zajęcia. Jadąc rano w sobotę na kurs sama zadawałam sobie pytanie, czy dam radę opanować materiał, czy poradzę sobie z wykonywaniem ćwiczeń, ale już pierwsze słowa Antoniego spowodowały, że pozbyłam się wszelkich wątpliwości i zdałam sobie sprawę, że jestem we właściwym czasie i we właściwym miejscu. Ja dawniej księgowa, realistka, twardo stąpająca po ziemi zobaczyłam, że przy podejmowaniu decyzji nie zawsze trzeba kierować się tzw. zdrowym rozsądkiem, ale raczej swoimi uczuciami, odczuciami i głosem pochodzącym z mojego środka. Przechodząc na inny poziom świadomości można dowiedzieć się bardzo dużo o sobie, swoim życiu, można dotrzeć do głębi siebie, do siebie które bardzo często jest schowane przed światem. Można też uzyskać informacje na temat innych ludzi, przedmiotów i miejsc. Wprost niewiarygodnym było dla mnie uczucie duszności, braku powietrza jakiego doznawałam przy odgadywaniu miejsca z fotografii schowanej w kopercie. Niewątpliwie dla mnie uwieńczeniem tego wszystkiego była medytacja z przewodnikiem duchowym. Przecież nigdy do tej pory nie miałam okazji zadać mu pytania o sens swojego życia, o swoją misję o kierunek w którym powinniśmy zdążać. To tak dobrze zadać te pytania i tak dobrze poznać na nie odpowiedź. To takie wspaniałe kiedy w chwilach zwątpienia można połączyć się ze swoim przewodnikiem duchowym, a on udzieli wszelkich informacji. Można także dowiedzieć się co do tej pory przeszkadzało w realizacji siebie i osiągnięciu pełni życia. ja na tym kursie usłyszałam wiele słów kierowanych do mojej osoby, wszystkie one oddawały po cząsteczce mnie samej. bo przecież to prawda, że jestem radosną osobą, tylko że w ostatnim czasie ta radość przysłonięta jest smutkiem. Od 10 stycznia znowu dużo się śmieję i jest to taka radość nieuwarunkowana. Po prostu jest mi dobrze, według nauki: uczeń pyta mistrza: mistrzu jak być szczęśliwym, na co odpowiada mu Mistrz po prostu bądź szczęśliwy. Tak naprawdę to na kursie zaczęłam wracać do życia i to do życia wypełnionego pięknymi kolorami tęczy. Pomimo, że moja codzienność z powodu niewidzenia upływa pod znakiem ciemności, na kursie zobaczyłam co świat mi do zaofiarowania. Przecież świat od dłuższego czasu miał mi wiele do zaoferowania, tylko że ja tego nie umiałam dostrzec. Kurs u Antoniego uświadomił mi, że mam żyć pełnią życia. przecież to ja Ania zasługuję na to by dostawać w życiu wszystko to co dla mnie najlepsze i co najważniejsze teraz już jestem gotowa, by to przyjąć. Teraz już wiem, że pragnę pomagać ludziom, lecząc ich ale na razie muszę o ten dar cierpliwie prosić. Kurs ten stanowił dla mojego serca reanimację po której powoli wraca do pełni życia, a jednocześnie ocalił moją osobę od zapomnienia, od zapomnienia przez świat i Boga. Ja Ania przypomniałam światu, Bogu i sama sobie że istnieję i że zasługuję na szczęście. Jeśli jesteś osobą, której życie płynie gdzieś obok a ty w nim aktywnie nie uczestniczysz, to koniecznie weź udział w kursie u Antoniego a staniesz się nie tylko uczestnikiem swojego życia, ale jego głównym inicjatorem. Ania
|
|
Czy warto wypoczywać na wczasach z duchowym uzdrawianiem?
„Byłam po raz pierwszy na kursie. Jestem bardzo zadowolona. Oprócz przyziemnych spraw: wspaniałe jedzenie, miła i wyrozumiała obsługa, klimat itp. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam poznać i posłuchać wspaniałego Antoniego Przechrztę. Ciepły, otwarty człowiek, doskonały wykładowca. Jako słuchacze czuliśmy jak gdybyśmy trwali w powietrzu. Ja też miałam takie odczucie. Sporo humoru doskonałego kontaktu z nami, to i wiele więcej spowodowało, że chętnie wezmę udział w kolejnych warsztatach.” Krystyna
„Szukając ofert spędzania urlopu tegorocznego poczułam, że muszę więcej czasu poświęcić sobie, wyciszyć się, poradzić sobie ze stresem i problemami. Postanowiłam, że turnus z Panem Antonim Przechrztą „Duchowe Uzdrawianie” będzie odpowiednim dla mnie. Nie myliłam się. Znalazłam się wśród bardzo życzliwych i przemiłych ludzi. Jestem pod wrażeniem osoby Pana Antoniego, który jest człowiekiem bardzo uduchowionym. Dostałam wskazówki, uwolniłam się od wielu problemów, jestem spokojna i wiem, że wszystko będzie dobrze. Cieszę się bardzo, że tu przyjechałam. Mam nadzieję, że w latach następnych tego typu turnusy będą również organizowane. Do zobaczenia za rok.” Tatiana „Dziękuję Bogu i organizatorom za możliwość przebywania w tak pięknym miejscu. Widok z balkonu zabieram ze sobą jako symbol PIĘKNA, HARMONII, BOGACTWA I MOCY. Jestem wdzięczna Antoniemu za umożliwienie mi SPOTKANIA Z MOIMI ANIOŁAMI, JEZUSEM, BOGIEM I DUCHEM ŚWIĘTYM. Pewnie ONI mnie tu sprowadzili, żebym mogła odnaleźć zagubione i pozostawione kiedyś w gniewie: „BĘDZIESZ MIŁOWAŁ BOGA SWEGO Z CAŁEGO SERCA Z CAŁEJ DUSZY I WSZYSTKICH SIŁ i jest to wspaniałe połączenie z prowadzącymi mnie od jakiegoś już czasu... A BLIŹNIEGO SWEGO JAK SIEBIE SAMEGO.” Jestem wdzięczna (teraz już wiem, że MOIM ANIOŁOM), że SPOTKAŁAM CIEBIE ANTONI i dziękuję Ci, że przez ten czas (i jeszcze jakiś czas później...) byłeś/będziesz dla mnie nauczycielem i przewodnikiem. To wielka przyjemność i radość przebywać z kimś takim KTO JEST TYM CO NAUCZA. Dziękuję Ci za ciepło, poczucie humoru, prawdziwość, mądrość, miłość i obecność. To wielka przyjemność jest być z tym, który JEST. Dziękuję wszystkim za możliwość wspólnego przebywania w tych dniach i wspaniałego „przenikania energii”. Zabieram ze sobą MÓJ WIDOK, MOJĄ, odkrytą tu RADOŚĆ, MÓJ SPOKÓJ, że wszystko jest w najlepszym porządku, MOJĄ PEWNOŚĆ, że jestem na właściwej DRODZE i głęboko doświadczoną (tuż przed samym wyjazdem) MIŁOŚĆ BOGA MOICH ANIOŁÓW do mnie. To cudownie KOCHAĆ i CZUĆ SIĘ KOCHANĄ. Wyjeżdżam stąd w DOBOROWYM TOWARZYSTWIE ALLELUJA! Dziękuję. Barbara Witoszek
„Jestem wdzięczna Bogu, że natknęłam się we Wróżce na ten kurs. To mój pierwszy kurs tego typu, ale czuję się po nim cudownie. Jestem pełna wewnętrznego Światła i radości. Wiele spraw bardziej mi się naświetliło, o wiele więcej zrozumiałam. Do tej pory była tylko teoria, czytałam, słuchałam kaset, dochodziłam do wielu spraw sama. Brakowało mi takiego poprowadzenia, takiego radosnego wejścia w sprawy Ducha. Ogarnia mnie takie ogromne szczęście. Dziękuję za to Bogu, mojemu Aniołowi i Przewodnikowi Duchowemu, dziękuję za to Antosiowi, który wprowadził we mnie ten spokój, ale i ogromną radość i poczucie humoru, które tak od niego emanuje. Jestem szczęśliwa i spokojna o swoją przyszłość. Wiem już, że jestem Kochana, wiem, że mogę iść przez życie z miłością i radością, mogę spełniać swoje marzenia. Zabieram ze sobą wewnętrzny spokój, Bożą Miłość i szczęście. Elżbieta z Oświęcimia Wczasy z Duchowym Uzdrawianiem są organizowane corocznie, w pięknych polskich górach. Wybrałam je spośród ogromnej ilości ofert, oczekując – jak wiele innych osób, że uzdrowiciel przyłoży ręce i wszystkie moje dolegliwości znikną. Szybko okazało się, że na tych wczasach otrzymałam o wiele więcej niż mogłam się spodziewać. Nauczyłam się pomagać sama sobie, a także innym. Nie wszystkie efekty były widoczne natychmiast. Po powrocie do domu uświadomiłam sobie, że nie opuszcza mnie spokój, radość życia, pewność siebie – to bardzo przyjemny stan ducha. Zmianę zauważyli również znajomi i rodzina. Potem stopniowo ustępowały męczące mnie latami dolegliwości fizyczne. Traciłam zbędne kilogramy. Zaczęły też układać się moje sprawy zawodowe i rodzinne. Niektóre związki uległy radykalnej poprawie, inne zostały skutecznie zerwane. Nie zawsze zmiany były łatwe, ale kto powiedział, że mają takie być? Tak naprawdę liczy się przecież efekt końcowy. A korzyści okazały się tak duże, że z niecierpliwością czekałam na kolejny wyjazd. Tym razem wszystko było inaczej. Inny program, inne ćwiczenia, inni ludzie... Oprócz ćwiczeń dotyczących duchowego uzdrawiania, prawidłowego oddechu, medytacji, realizacji celów, tworzenia związków – były organizowane zajęcia w plenerze oraz wycieczki, spacery, tańce. Uczyliśmy się od nauczyciela i od siebie nawzajem. Klimat, jaki tworzą ludzie na wczasach jest niepowtarzalny, a wsparcie otrzymane od grupy bezcenne. Duchowe uzdrawianie jest prostą metodą, skuteczną już od pierwszych prób jej stosowania. Dzięki ćwiczeniom realizowanym na wczasach zrozumiałam, dlaczego spotykają nas trudne doświadczenia, takie jak choroba, czy niepowodzenia życiowe i jak sobie z nimi radzić. Doświadczyłam niezwykłego przekazu energii podczas uzdrawiania. Nauczyłam się korzystać z energii w celu uzdrawiania siebie, poprawy sytuacji życiowej i realizacji celów. Dowiedziałam się jeszcze więcej o sobie. Odkryłam cel swego życia. Poznałam swoją siłę i możliwości, których wcześniej nie dostrzegałam, więc nie umiałam z nich korzystać. Obecnie skutecznie pomagam również bliskim mi osobom w ich problemach zdrowotnych. Nieustannie doświadczam niezwykłych efektów duchowego uzdrawiania, co mnie bardzo cieszy i wciąż zadziwia. Mogłabym opisywać przykłady działania uzdrawiającej energii w moim życiu, ale myślę, że zamiast analizować cudze przeżycia, każdy ma szansę sam doświadczyć efektów tej niezwykłej metody i skutecznie poprawić jakość swojego życia. Wczasy z uzdrawianiem i inne kursy Antoniego są wspaniałą okazją do rozpoczęcia takiego procesu. Może to być pierwszy, niezbędny krok rozpoczynający zmiany. Grażyna
Na wczasach w Bukowinie była miła atmosfera i ładna pogoda, oraz bardzo
inspirujące wycieczki w góry. Bardzo podobał mi się sposób prowadzenia wykładów
przez terapeutę, więc wiele skorzystałam z uczestnictwa w zajęciach. Podziwiałam
bardzo wysoki poziom kursantów i ich wzajemną miłość, chęć niesienia pomocy z
której i ja dużo skorzystałam.
Bardzo podobały mi się medytacje i kontakty z ludźmi. Zmierzyłam się z własnym
lękiem, odkryłam, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje. Cieszę się że
mogłam odpocząć od przyziemnych spraw. Zabieram trochę doświadczeń i świadomość,
że warto iść wyżej i dalej. Chcę kontynuować pracę nad sobą. Dużo dały mi rozmowy w kuluarach z uczestnikami wczasów. Przyjechały osoby naprawdę wartościowe i już zaawansowane w swoim rozwoju. Wymiana zdań i czasami przeciwstawne opinie na różne tematy przyczyniają się znakomicie do duchowego rozwoju. Sam temat duchowego uzdrawiania jest warty poznania, a nawet polecenia w teorii i praktyce - daje ogromne możliwości. D i M.
22 lipca przyjechałam na wczasy z uzdrawianiem. Nie podobała mi się trochę dyscyplina uczestników, ale może to taka lekcja tolerancji dla mnie. Rozumiem, że każdy jest inny i z trochę innymi oczekiwaniami przyjechał na to spotkanie. Tak naprawdę uczestnicy wykazali wspaniałą postawę, wtedy gdy tego najbardziej potrzebowałam. Udowodnili, że są prawdziwymi uzdrowicielami i można na nich polegać w potrzebie. Zobaczyłam jak wielką miłością można obdarzać osoby nieznane, właściwie obce. Postanawiam pracować nad sobą, by w jak największym stopniu rozumieć innych, wybaczać im ich niedociągnięcia i obdarzać bezinteresowną miłością. Zrozumiałam, że mocy nabiera się wszędzie, nie tylko w pokoju pod kierunkiem nauczyciela, lecz w czasie spacerów, rozmów z ludźmi i pomagając potrzebującym. Zabieram ze sobą świadomość, że nie jestem sama i mogę zawsze liczyć na pomoc innych ludzi. Bardzo cieszę się z tego, że tu przyjechałam. Otrzymałam wiele inspiracji od Antoniego i innych wczasowiczów. Odkryłam jak dużo muszę się jeszcze nauczyć. Chcę pracować nad sobą, by poczuć się pewną siebie. Zrozumiałam, że każdy ma swoje problemy do przerobienia, również nauczyciel. Dziękuję za góry, za zrozumienie, chociaż nieraz wszystko przebiega nie tak, jak byśmy sobie to wyobrażali, to ważne by zrozumieć tę naukę, którą przynoszą trudności i odkryć co naprawdę jest dla nas dobre. Wspaniałe zdjęcia z uczestnikami i widoki gór będą mi przypominać mile i pożytecznie spędzone chwile.
Podobały mi się warunki bytowe, tańce, serdeczność i otwartość uczestników.
Podobał mi się Antoni i jego spokój, który umiał zachować nawet w trudnych
sytuacjach. Tematyka zajęć na
wczasach bardzo przypadła mi do gustu. Zdobyłem nową wiedzę i nowe umiejętności,
choć czasami wprowadzenie do ćwiczeń było zbyt ogólne i nie jestem pewien czy
wykonałem je w sposób właściwy. Nauczyłem się podstaw uzdrawiania, i innego
spojrzenia na świat i życie. Odkryłem taki miły spokój wewnątrz siebie.
Podobało mi się ciepło i pomoc od uczestników, możliwość wymiany doświadczeń,
przepracowania pewnych blokad, zapoznania się z ciekawymi i ważnymi dla mojego
rozwoju tematami. Nowe i bardzo ciekawe dla mnie było ćwiczenie: oddychanie
kolorami. Rozpoznałam i skontaktowałam się ze swoim „bólem emocjonalnym” i
myślę, że najbliższa przyszłość pokaże jak ważne i korzystne było dla mnie to
doświadczenie. Jestem na początku trudnej drogi rozwoju duchowego, więc wczasy z uzdrawianiem to było dla mnie szczególnie ważne doświadczenie. Nauczyłam się podstaw uzdrawiania duchowego i jednocześnie zrozumiałam, że nie wystarczy nauczyć się techniki uzdrawiania, aby być uzdrowicielem. Poszerzyłam zasób swojej wiedzy, było dużo ciekawych tematów, ale też czuję niedosyt, gdyż nie wszystkie w dostatecznym stopniu dla mnie zostały rozwinięte. Zabieram z sobą ten niedosyt wiedzy i praktyki, dlatego postanawiam nadal się uczyć i rozwijać. Bardzo dziękuję Antoniemu i wszystkim uczestnikom za wspólne przeżycia i doświadczenia. Jestem szczęśliwa, że tutaj przyjechałam. Były wspaniałe energie. Bardzo podniosłam swoją świadomość – dzięki wykładom i ćwiczeniom prowadzonym przez Antoniego. Dużo dał mi bliski kontakt ze wspaniałymi ludźmi. Bardzo podobały mi się medytacje, spacery po górach, ustawienia rodzinne. Cieszę się, że odkryłam jakie zmiany powinnam wprowadzić w swoim życiu. Dziękuję. Podobała mi się atmosfera zajęć, spotkanie z ludźmi o podobnych potrzebach i poglądach. Utwierdziłam się w przekonaniu, że moje myśli i działania idą właściwą drogą. Odkryłam dlaczego jestem, taka jaka jestem i zrobiłam kolejny krok w kierunku poznania swojej misji życiowej. Z zajęć wynoszę radość i spokój. Chciałabym otrzymać więcej materiałów z zajęć. <<<<<
zobacz zdjęcia >>>>> |
| Wrażenia z podróży astralnych... |
|
Wrażenia z warsztatów "Tworzenie Bogactwa" Odczucia po warsztatach „Tworzenie Bogactwa” w dniach 10 – 11 stycznia 2009r.
Bogactwo, obfitość –
dla każdego z nas oznacza coś innego. Jedni, słysząc:
bogactwo, od razu mają przed
oczami sztabki złota i banknoty poukładane w wesołe stosiki, inni – widzą
bogactwo duszy. Dla mnie te słowa oznaczają obydwa stany. Zarówno obfitość
dóbr materialnych jak i bogactwo duchowe, wszechogarniającą, bezwarunkową
miłość, radość i szczęście, pełnię życia wewnętrznego, zwieńczoną bezmiarem
spełnienia duchowego. Co zatem zrobić, by bogactwo na zawsze zagościło w
moim życiu? Okazuje się, że to zależy wyłącznie ode mnie, że tylko ja sama
jestem w stanie je dla siebie stworzyć. Bo albo sama sobą potrafię się na to
bogactwo otworzyć, albo nie. I wtedy miotam się, bezsilnie powtarzając –
„chcę być bogata”, a tak naprawdę, w podświadomości odcinam się od tych
myśli starymi, ugruntowanymi przekonaniami, z których często nie do końca
zdaję sobie sprawę. I właśnie to, w jaki sposób możemy otworzyć się na pełne
bogactwo
|
| Po Manifestacji Celów... |
|
Ten kurs dał mi więcej niż się spodziewałam. Wiem nad czym głównie mam pracować (zwalczenie "wirusów", które przeszkadzają w realizacji celów oraz głębszą duchową analizą kim jestem i jaka jest moja misja). Jednocześnie otrzymałam potwierdzenie tego nad czym już pracowałam. Należy pielęgnować w sobie tę radość i lekkość, która przybliża obecność aniołów i dobrych duchów (czego w takim stanie ducha niejednokrotnie doświadczyłam). Nie mam już wątpliwości, że takie lekkie, radosne podejście do pacjentów (niemal jakby to była zabawa) nie jest niczym złym i tylko pomaga w uzdrawianiu.
Ewa
Jadąc na kurs Manifestacji Celów rozmyślałam : co przyjdzie mi zmienić, co przełamać, a w co uwierzyć, jaka prawda mnie zaskoczy, a jaka przyświeci na drodze mojego życia?. Od dawna czułam wewnątrz wołanie : musisz wzmocnić swoją WIARĘ, wiarę w siebie, w to co umiesz i co potrafisz, musisz uwierzyć, że masz MOC. Odkryj ją w sobie. Ona czeka w głębi twojej duszy, czeka aż wydostanie się na powierzchnie wody i będzie pływać na falach ją kołyszących. Ta moc jest od dawna. Musisz stworzyć drogę do wyjścia.
Magdalena Formułę kursu MC można rozszerzyć, chociaż i tak jest przeznaczona tylko dla wybranych. Miło było spędzić czas w nieco wyższej atmosferze duchowej, gdzie m. innymi o cudach Jezusa można normalnie rozmawiać. Jego dzieło jest jak światło dla nas wszystkich. Cieszę się, że poznałam ludzi, którzy oprócz życia zawodowego i rodzinnego tak pięknie rozwijają się duchowo i czerpią z tego niekłamaną satysfakcję. Kurs oferuje subtelne wiadomości z zakresu prowadzenia życia duchowego.
:-)
|
|
|
| strona główna |
| ©A. Przechrzta 2004-2009 |